wtorek, 22 października 2013

Heiii na początku chcę powiedzieć, że ten rozdział jest znacznie lepszy od pierwszego. Jeśli macie chwilkę czasu to przeczytajcie to i zostawcie po sobie ślad np. komentarz. Dziękuję.

Rozdział II.

Jest 30 październik godzina 23:10 jestem taka podekscytowana spotkaniem z Harrym, że nie dam rady spać. Cały czas o nim myślę mimo, że widziałam go tylko dwa razy zajął dużo miejsca w moim sercu. Zależy mi na nim jak na nikim innym Harry jest wyjątkowy. Chciałabym, żeby miedzy nami było coś więcej niż tylko przyjaźń. Z powodu bezsenności dzisiejszej nocy postanowiłam pójść się przejść. Kiedy przechodziłam koło niewielkiego lasu nagle coś zaczęło poruszać liśćmi i przesuwać kamienie tak jakby ktoś mnie śledził. - Kto tu jest? -Zapytałam tak przestraszona, że z oczu leciały mi łzy. Zaczęłam uciekać kiedy nagle jakiś męski głos zawołał. - Zaczekaj. - Nie reagowałam na polecenia osoby, która biegła za mna. Nagle skończyła się kamienna droga a przed moimi oczami ukazała się murowana ściana. Padłam na kolana po czym zaczęłam krzyczeć. -Zostaw mnie idź sobie. - Podszedł do mnie mężczyzna okazało się, że był to Harry. - Daj mi rękę pomogę ci. - Powiedział do mnie Harry podnosząc mnie i wycierając moje łzy własną dłonią. Kiedy zobaczył jak bardzo jestem przestraszona tym co działo się kilka minut wcześniej położył swoje ręce na moich skroniach, jego usta zbliżały sie coraz bliżej moich kiedy w końcu stykneły się i mnie pocałował.


- Wrzystko w porządku ? -Zapytał mnie Harry patrząc na moje zdarte i krwawięce od upadku kolana. Ból był tak wielki, że ledwo stałam na szczęście przestraszony moim stanem Harry wziął mnie na ręce i zapytał o drogę do mojego domu. Moi rodzice są lekarzami więc dom stał pusty. Harry przeniósł mnie przez próg, wszedł po schodach i położył na kanapie. - Harry czy czujesz do mnie coś wiecęj niż tylko przyjaźń? -Zapytałam oczekując na odpowiedz, którą chciałam usłyszeć. Zastanawiałem się co będzie jeśli powie, że chciałby być tylko moim przyjacielem. Ale co miałby znaczyć ten pocałunek ? Różne myśli przychodziły do mojej głowy. Kiedy Harry długo nie odpowiadał zaczęłam żałować tego co powiedziałam ale nagle usłyszałam jak Harry powiedział. - Jesteś wyjątkowa. Miałem wiele dziewczyn ale... - Co ? - Przerwałam Harremu myśląc o tym co będzie jeżeli ja będę następną dziewczyną na tydzień.
- Daj mi dokończyć. Miałem wiele dziewczyn ale żadna nie była taka jak ty. Jesteś inna nie przejmujesz sie tym jak wyglądasz masz zupełnie inny charakter i inne podejście do życia. Jeżeli tylko się zgodzisz to zostaniesz moją dziewczyna? -Zapytał mnie Harry wahałam się mojej odpowiedzi ale przypominały mi się wszystkie te chwile kiedy mi pomógł. Zaufałam mu i zgodziłam się. Chłopak siedział ze mną całą noc i pilnował mnie jak nikt kogo znam.
Rano kiedy się obudziłam był przy mnie Harry. - Jesteś tutaj cały czas? - Zapytałam zdziwiona a chłopak patrzył na mnie jak na kogoś kto był dla niego wszystkim. Jeszcze nikt nigdy nie patrzył sie tak na mnie. Sama nie wiedziałam, że można żywić kogoś tak mocnym uczuciem znając go zaledwie trzy dni. Kiedy Harry jest przy mnie wszystko sie zmienia czuje, że jestem dla niego sensem życia i wszystko jest takie idealne. Nigdy nawet nie śniło mi sie takie szczęście chciałam, żeby nasz związek trwał wiecznie i żeby zawsze było tak idealnie jak teraz. - Nie mogłem Cie zostawić samej w domu. - Odpowiedział na moje pytanie Harry. - Dzisiaj halloween pamietasz? - Kiedy mój chłopak zadał mi to pytanie odrazu pomyślałam o Louisie i o tym jak zachowałam się w stosunku do niego. Czułam się okropnie, że zrobiłam mu coś takiego ale przecież idzie z moją siostrą. Miałam tylko nadzieje, że nie jest na mnie za to zły. On mi zawsze wybacza i zna mnie już więc wie jaka jestem. - Pamiętam ale ja nigdzie nie ide zostaje w domu. -Jak tylko chcesz. Bolą Cie kolana? - Zapytał

niedziela, 20 października 2013

Rozdział I

    -Mamo jutro Halloween muszę kupić sobie jakiś strój chcę w tym roku być czarownicą.
-Przecież masz na strychu leży zobacz sobie. - Odpowiedziała mi mama trzymając w ręku łyżeczkę i zajadając lody.
-To coś na strychu to różowy kostium wróżki. Nie pójdę w nim.
-W takim razie zostaniesz w domu i nie pojedziesz na bal ,,Halloween".
-Ale mamo muszę tam iść.Lucy byś kupiła.- Popatrzyłam się na mamę zdenerwowanym wzrokiem jak nigdy nie wiedziałam dlaczego tak bardzo zależy mi na tym balu.
-Dobrze masz i nie marudź wiecej. - Powiedziała mama, która nie mogła już więcej słuchać. Pojechałam metrem do sklepu gdzie były świetne kostiumy. Zabraliśmy ze sobą Lucy moją siostrę bo ma świetny styl. Dojechałyśmy na miejsce i od razu pobiegłyśmy w kierunku sklepu. Po drodze wpadlam na chłopaka.
- Co robisz? Uważaj. - Powiedział wysoki brunetka w kręconych włosach  z zabójczym uśmiechem.
- Przepraszam. - Odpowiedziałam wpatrzona w jego piękne oczy skierowane prosto na mnie.
-Nastpnym razem bardziej uważaj.
-Jasne jeszcze raz przepraszam.
-Monika idziesz. - Krzykneła do mnie moja siostra.
-Juz idę zaczekaj.
-Co tak dług robiłaś?
-Nic takiego wpadlam na chłopaka. -Za 5 minut byłyśmy już w sklepie.
-Lucy patrz.
-Co znowu?
-To on.
-Jaki on co ty mówisz?
-Chłopak na, którego wpadłam to ten w płaszczu i lokach.
-O niezłe ciacho. -Powiedziała do mnie gapiąc sie na niego.
-O nie idzie tu musze sie schować zasłoń mnie. - Ukryłam się za moją siostrą i zachowała, się jak skończona idiotka.
- Widzę cię.-Powiedział brunet.
-Nie ma mnie tu.
-Jesteś zobacz. -Pociągnął mnie za rękę i wyciągnął zza siostry.
-Jestem Harry Styles.- Nie dość, że ładny to jeszcze ma na imię Harry ideał.
-Ja jestem Monika. Przepraszam, że na ciebie wpadłam.
-Wporzadku nic się nie stało mieszkasz tu?
-Nie mieszkam na Brooklynie a ty?
-Ja tutaj na Manhattanie.
-Może pójdzie,y kiedyś sami na spacer? -Kiedy usłyszałam to pytanie kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
-Hmmm. Jasne czemu nie będzie fajnie.
-No to może jutro zaproponował Harry.Przecież jutro jest bal nie wiedziałam co powiedzieć.
-Okej mam jutro czas możemy iść.- Wybrałam Harrego sama nie wiem czemu chyba coś do niego poczułam.
-No to jutro jesteśmy umówieni. -Podał m rękę na pożegnanie i poszedł.
-Lucy chodź jedziemy do domu. -Powiedziałam.
-A kostium?
-Nie idę na Halloween.
-A Louis miał iść z tobą ?
-Ah tak Louis całkiem zapomniałam pójdzie z tobą.
-Nie ja już mam partnera. -Powiedzaiła stanowczo moja siostra.
-No proszę zrób coś dla mnie chociaż raz.
-No okej ale ostati raz niech ci bedzie.