-Mamo jutro Halloween muszę kupić sobie jakiś strój chcę w tym roku być czarownicą.
-Przecież masz na strychu leży zobacz sobie. - Odpowiedziała mi mama trzymając w ręku łyżeczkę i zajadając lody.
-To coś na strychu to różowy kostium wróżki. Nie pójdę w nim.
-W takim razie zostaniesz w domu i nie pojedziesz na bal ,,Halloween".
-Ale mamo muszę tam iść.Lucy byś kupiła.- Popatrzyłam się na mamę zdenerwowanym wzrokiem jak nigdy nie wiedziałam dlaczego tak bardzo zależy mi na tym balu.
-Dobrze masz i nie marudź wiecej. - Powiedziała mama, która nie mogła już więcej słuchać. Pojechałam metrem do sklepu gdzie były świetne kostiumy. Zabraliśmy ze sobą Lucy moją siostrę bo ma świetny styl. Dojechałyśmy na miejsce i od razu pobiegłyśmy w kierunku sklepu. Po drodze wpadlam na chłopaka.
- Co robisz? Uważaj. - Powiedział wysoki brunetka w kręconych włosach z zabójczym uśmiechem.
- Przepraszam. - Odpowiedziałam wpatrzona w jego piękne oczy skierowane prosto na mnie.
-Nastpnym razem bardziej uważaj.
-Jasne jeszcze raz przepraszam.
-Monika idziesz. - Krzykneła do mnie moja siostra.
-Juz idę zaczekaj.
-Co tak dług robiłaś?
-Nic takiego wpadlam na chłopaka. -Za 5 minut byłyśmy już w sklepie.
-Lucy patrz.
-Co znowu?
-To on.
-Jaki on co ty mówisz?
-Chłopak na, którego wpadłam to ten w płaszczu i lokach.
-O niezłe ciacho. -Powiedziała do mnie gapiąc sie na niego.
-O nie idzie tu musze sie schować zasłoń mnie. - Ukryłam się za moją siostrą i zachowała, się jak skończona idiotka.
- Widzę cię.-Powiedział brunet.
-Nie ma mnie tu.
-Jesteś zobacz. -Pociągnął mnie za rękę i wyciągnął zza siostry.
-Jestem Harry Styles.- Nie dość, że ładny to jeszcze ma na imię Harry ideał.
-Ja jestem Monika. Przepraszam, że na ciebie wpadłam.
-Wporzadku nic się nie stało mieszkasz tu?
-Nie mieszkam na Brooklynie a ty?
-Ja tutaj na Manhattanie.
-Może pójdzie,y kiedyś sami na spacer? -Kiedy usłyszałam to pytanie kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć.
-Hmmm. Jasne czemu nie będzie fajnie.
-No to może jutro zaproponował Harry.Przecież jutro jest bal nie wiedziałam co powiedzieć.
-Okej mam jutro czas możemy iść.- Wybrałam Harrego sama nie wiem czemu chyba coś do niego poczułam.
-No to jutro jesteśmy umówieni. -Podał m rękę na pożegnanie i poszedł.
-Lucy chodź jedziemy do domu. -Powiedziałam.
-A kostium?
-Nie idę na Halloween.
-A Louis miał iść z tobą ?
-Ah tak Louis całkiem zapomniałam pójdzie z tobą.
-Nie ja już mam partnera. -Powiedzaiła stanowczo moja siostra.
-No proszę zrób coś dla mnie chociaż raz.
-No okej ale ostati raz niech ci bedzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz